Czy aby na pewno wszyscy, tutaj na S24, wiedzą, że w polskiej blogosferze istnieje coś takiego, jak Miasto Pana Cogito POLIS?
To jest miejsce, gdzie warto zaglądać. Bezwzględnie. Nawet jeśli nasze salonowe oko nie przywykło do tego rodzaju czcionki.
Na stronie tytułowej znajduje się Słowo Tyrana (dolna część strony). Właśnie pojawił się numer najnowszy, grudniowy, a więc świeże bułeczki. Warto przeczytać, gdyż potrafi natchnąć wiarą nawet najbardziej zwątpiałego pesymistę.
Jest co czytać, naprawdę. Całe szpalty porządnych treści.
W "Słowie Tyrana" przytoczona jest m.in. w nim wypowiedź Olgi Tokarczuk, jakże symptomatyczna.
O ile pierwsza część jej wypowiedzi (diagnoza obniżenia progu świadomości) jest na wskroś trafna i udała się pani Tokarczuk ta wstępna diagnoza, o tyle próba dalszej interpretacji to uderzenie grzywką o kant kuli. Nie popisała się nasza literatka, oj nie...
FYM to genialnie wychwycił.
PS.
Zarzucano tu i ówdzie POLIS pewną taką internetową nieporęczność czytelniczą.
Osobiście uważam jednak, że FYM-owskie strony po prostu muszą wykraczać poza monitor. Bo treści, które porusza, wykraczają poza nasze ramy, z istnienia których sobie nawet nie zdajemy sprawy.
Free Your Mind jest bezformatowcem. W takim sensie, że to poza-wszelkim-formatem.
I to widać, gdy czyta się POLIS.


